Telefon Cię odnajdzie |
|
Telfony z GPS Na myśl przychodzą oczywiste zalety telefonów z GPS. Rodzice mogą wykorzystywać możliwości nadajników w telefonach, aby śledzić, gdzie znajdują się ich dzieci. Nastolatki i dwudziestolatkowie, którzy lubią dzielić się swoim życiem w internecie na pewno z radością przywitają takie zorientowane na młodych serwisy jak Loopt i Buddy Beacon. Sam Altman, 22-letni współzałożyciel Loopt mówi, że wpadł na pomysł serwisu w 2005 r., gdy wychodził z sali wykładowej na uniwersytecie Stanford. - 200 studentów wyciągnęło komórki, zadzwoniło do kogoś i zapytało "Gdzie jesteś?"- opowiada. - Ludzie chcą być w kontakcie. Tego typu usługi mogą nam coś powiedzieć o współczesnym życiu: być może GPS sprawia, że trudniej jest się zgubić, ale nowe serwisy komórkowe sprawiają, że trudniej jest się ukryć. - W społeczeństwie zachodzą ogromne zmiany, szczególnie wśród młodych ludzi, którym nie przeszkadza dzielenie się informacjami w społeczeństwie cyfrowym - mówi Kevin Bankston, adwokat z Electronic Frontier Foundation z San Francisco. - Wchodzimy w okres, w którym ludzie będą się sobie uważnie przyglądać - mówi. - Istnieje wiele zagrożeń dla prywatności, z którymi nie próbujemy sobie jeszcze nawet radzić. Zastosowania telefonu z GPS Praktyczne zastosowania są dla zwolenników nowych technik ważniejsze od obaw. Kyna Fong, 24-letnia studentka Uniwersytetu Stanforda korzysta z Loopt, usługi oferowanej przez Sprint Nextel. Za 2,99 dolara miesięcznie może zobaczyć gdzie są znajomi, którzy również korzystają z usługi, obserwując kropki z imionami na mapie w telefonie. Oni także mogą śledzić jej położenie. Pewnego letniego wieczoru zauważyła na Loopt, że znajomi, z którymi była umówiona na kolację są 65 km dalej i się spóźnią. Zamiast czekać Fong tak ułożyła sobie czas, aby przyjechać w umówione miejsce równo z nimi. - Nie trzeba się pytać "Gdzie jesteś?" - wyjaśnia. Fong może kontrolować z kim chce dzielić się informacjami i jeśli w pewnym momencie zapragnie prywatności, może zablokować dostęp. Niektóre osoby nie są zaproszone do grona użytkowników, np. jej matka. - Nie wiem czy chciałabym, żeby moja mama wiedziała cały czas, gdzie jestem - mówi. Niektóre sytuacje są mniej jasne. Co, jeśli małżonek zapragnie odrobiny samotności i wyłączy usługę? Jego druga połowa może przecież zapytać dlaczego to robi. A jeśli szef poprosi pracownika, aby korzystał z usługi? Dziś rynek lokalizacji społecznościowej dopiero się rodzi - eksperci szacują, że ma obecnie kilkaset tysięcy użytkowników. Około 55 proc. wszystkich telefonów komórkowych sprzedawanych obecnie w Stanach Zjednoczonych ma wbudowane technologie umożliwiające korzystanie z usług lokalizacji znajomych i rodziny, twierdzi Current Analysis, firma badająca trendy technologiczne. W tej chwili najchętniej z takich serwisów korzystają studenci. Użytkownicy znaleźli jednak wiele zastosowań. Altman opowiada o kliencie, który wykupił dostęp, aby kontrolować, gdzie znajduje się jego rodzic cierpiący na chorobę Alzheimera. Helio, dostawca usług komórkowych oferujący serwis Buddy Beacon podaje, że niektórzy właściciele małych firm korzystają z niego, aby śledzić pracowników. Obawy związane z lokalizacją społecznościową Konsumenci mogą wyłączyć usługę i stać się niewidzialnym dla osób w swojej sieci. Jednak nadajnik GPS w telefonie oznacza, że miejsce naszego pobytu nie jest całkowitą tajemnicą. - Jest w tym coś z Wielkiego Brata - mówi Charles S. Golvin, analityk w Forrester Research. - Myślisz sobie - jeżeli przyjaciele mogą mnie odnaleźć to znaczy, że firma telekomunikacyjna też cały czas wie, gdzie jestem. Firmy twierdzą, że mają świadomość potencjalnych problemów związanych ze świadczeniem takich usług. Jeśli usługa jest postrzegana jako zbyt natrętna, wyjaśnia Mark Collins, wiceprezes ds. danych konsumenckich w oddziale komunikacji bezprzewodowej AT&T, to "jest to dla nas zbyt negatywne zjawisko". Loopt i podobne serwisy utrzymują, że nie przechowują danych na temat miejsc pobytu ludzi. Altman z Loopt mówi, że w celu ochrony, np. przed byłym kolegą użytkownicy Loopt są od czasu do czasu drogą sms-ową proszeni o rozpoznanie znajomego. Jeśli użytkownik nie rozpozna tej osoby, jej dostęp jest blokowany. Clay Harris, 25-letni specjalista ds. marketingu z Memphis mówi, że korzysta z usługi Buddy Beacon, aby być w kontakcie z przyjacielem Gregorym Lotzem. Pewnego wieczoru, gdy Lotz wracał z podróży, Harris ucieszył się, że przyjaciel przyszedł bez zapowiedzi do baru, w którym byli ich wspólni znajomi. - Próbował się do mnie dodzwonić, ale nie słyszałem telefonu - opowiada Harris. - A on po prostu przyszedł i pomyślałem sobie wtedy, że to jest super. Nigdy nie przyszłoby mu do głowy, żeby blokować dostęp Lotza. Zastanowiłby się jednak dwa razy zanim zaprosiłby do sieci dziewczynę. - Dziewczyna zaczęłaby się pytać czemu ją blokuję - mówi. Źródło: New York Times |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|







